Blog > Komentarze do wpisu

Co w domu pachnie.

Dziś rzecz będzie o pachniuchach. Od lat zukam czegoś, co spełni moje wymagania co do zapachów w domu. Po latach prób i doświadczeń wiem, co na pewno się  nie nadaje:
- kadzidełka-smierdzidełka
- tealighty wszystkie jak leci nawet IKEowe nie podołały
- aerozole, spraye, wody zapachowe
- żelowe pachnidła

Są jednak takie cuda, które mnie uwiodły i jestem im wierna oto co polecam.

1. Pierwszym, niezdetronizowanym dotąd przez nic i nikogo jest zapach do kontaktu Ambi Pur:

W skali 1-5 oceniam go na 5. Używam go zarówno w Gdańskiej Dziupli, jak i domu rodzinnym od kilku dobrych lat. W skład zestawu wchodzi aplikator do kontaktu i buteleczka z pachniuszkiem. Zestaw w Rossmanie czy supermarkecie to koszt około 20 złotych, a sam pachniuch później to jakies 13-14 złotych. Może to nie jest mało, ale zapach jest bardzo wydajny, nie wietrzeje szybko. A wydajność to w sumie też poniekąd nasza decyzja. Atomizer/aplikator posiada pokrętło z 5 stopniową skala intensywności zapachu, gdzie 1 to już delikatniuśki zapaszek do małych przestrzeni a 5 to intensywny zapach nawet do dużych pomieszczeń takich jak salon. Wypróbowałam kilka wersji zapachowych. Raz jeden, jedyny udało mi się trafić na zapach lawendowy byłam urzeczona. Więcej nie dostałam nigdzie tego zapachu. Przez moje atomizery przewinęła się cała paleta tych zapachów, najbardziej odpowiadają mi wszelkie świeżości a odpada tylko anti tabac.

2. Kolejna rzecz absolutnie nie zdetronizowana to produkt Air Wick:

Zakupiłam ten produkt pewnego razu w Biedronce, pod wpływem promocji 18 złotych za zestaw atomizer+ zapach. Początkowo stał u wejścia do domu i był widoczny, choć posiada dzyndzel do powieszenia i jak wyremontujemy owo wejście to zapach tam powróci i zawiśnie dyskretnie. Teraz od kilku miesięcy stoi sobie na klatce schodowej. W trzypiętrowym domu gdzie zapach kotletów, miesza się z odorem palonych w piwnicy papierosów zapach na klatce jest potrzebny, bo tam się te smrodki kumulują. Postawiłam atomizer na parapecie, brak zapachu lub wyczerpanie baterii obwieszcza nam dioda która jak jest wszystko w porządku to świeci sobie na zielono, a jak coś nie gra to na czerwono.  Baterie wtmieniam rzadko, nastawiony na środkową intensywność zapach też trzyma długo. Sprzęt posiada regulację intensywności zapachu, co jakiś czas wypuszcza mgiełkę zapachu. U mnie króluje "świeże pranie" i nie jestem w stanie przekonać się do innego. Raz kupiłam "lawendę" i niestety dla mnie po prostu śmierdziała. Ocena moja 5 bez żadnych zastrzeżeń.

3. Nowy mój nabytek to pachnące kijaszki:)

To też moja zdobycz z Biedronki. Kupiłam od razu dwa jeden  "praniowy" jeden orchideowy. Przezroczysta buteleczka, szklana, wypełniona glutowatymi kuleczkami zanurzonymi w gęstej, maziowatej substancji pachnącej. Do tego kijki, jak do szaszłyków.  Im więcej ich wbijemy do buteleczki tym intensywniej będzie nam pachnieć. U mnie w maciupeńkiej kawalerkowej łazienczynie, wbite są wszystkie, zapach jest intensywny, pachnie już miesiąc i przy często zamknietych drzwiach jest intensywny ale nie przeszkadza.  Testuję orchideę i jestem bardzo zadowolona. Tymczasem świeże pranie zawiozę do DOMU i tam ustawię w  większej przestrzeni i będę testować w trakcie świąt. Na razie daję temu 4+ bo nie wiem jak będzie się sprawdzać w dużym pomieszczeniu.

4. A teraz wyniki testu hitu internetu : tadadaaaaam Woski Yankee Candle

Zachęcona opiniami blogerek, kupiłam, wynalazłam na allegro, jeden kosztował koło 6 złotych. Zamówiłam te trzy widoczne na zdjęciu i jeszcze lawenda+cytryna. We flo dokupiłam do zestawu kominek - nie chciałam od razu wydawać dużej kasy na profesjonalny kominek do rozpuszczania wosków. Wszystkie woski pachną cudownie! Chciałabym spróbować jeszcze kilku zapachów, i pewnie skuszę się kiedyś na świece od nich. Są duże ale niestety dośc drogie, zamierzam kupić je na Boże Narodzenie, chciałabym mieć ich kilka i niewykluczone, że po prostu co miesiąc kupię jedną. Ale do wosków. Pachą dobrze, intensywnośc zapachu zależy właściwie od tego ile wosku, rozpuścimy w kominku. Trwałość... hmm jak sie przebywa wśród tego zapachu to przestajemy go czuć, ale jak się wejdzie do miejsca w którym wosk się rozpuszcza lub rozpuścił to jeszcze długo czuć. Ze wszystkich kupionych przeze mnie, najbardziej nie pasował mi Child Wish. Nie wiem czemu no ma coś w sobie że nie i już:). Zamówię kolejną partię, zupełnie innych a powtórzę lawedowo-cytrynowy. Oceniam na 5. Szarpnę się na profesjonalny kominek, może z okazji urodzin... moich albo czyichś:).

5. Niekwestionowanym cudem zapachów w moim domu są olejki eteryczne. Królową jest róża ale ostatnio przy przeziębieniu rozgrzewałam w kominku anyżkowy. Pachniało ładnie, dobrze mi się po nim oddychało.  Olejki eteryczne trzeba kupowac dobrej jakości, najlepiej w sklepach zielarskich, wtedy ma to sens.


Tyle o tym co w domu pachnie. Z newsów powiem że FLO upada, trwa w sklepach tych wielka wyprzedaż, a że idą święta trzeba się tam wybrać:).
Pierwszy dzien wiosny w Gdańsku pachnie śniegiem i kawą.

Dobrego dnia!:)

czwartek, 21 marca 2013, paniiv

Polecane wpisy